Losowy tekscik:
- Podobno dotykała cię w intymny sposób?
Po raz pierwszy w życiu ledwo panowała nad potrzebą uderzenia kogoś. Wtedy czuła upokorzenie i wściekłość, ale nie było w niej takiej agresji.
Kartkówka z geografii poszła jej nadspodziewanie dobrze, ale nauczycielka stwierdziła, że testów ie odda, bo wszyscy dostali ocenę niedostateczną, nawet Robert, jej ulubiony uczeń, z którym Marta czasami siedziała w ławce.
– Jeżeli Robert napisał źle, to kto mógł napisać dobrze? Może Chylińska?
Marta nie powiedziała wtedy nic, nie odezwała się nawet, kiedy nauczycielka dodała głosem jeszcze wyższym niż zwykle.:
- Nie myśl, Chylińska, że Robertowi na tobie zależy. On lubi towarzystwo wielu dziewczyn.
- Ja lubię tylko Martę – powiedział Robert, ucinając temat, chociaż nigdy nic ich nie łączyło.
Kto będzie bronił jej teraz? Powtórzyła sobie, że osoba naprzeciwko mogła mieć równie dobrze trzydzieści jak i pięćdziesiąt parę lat. Gładka twarz, naznaczona zaledwie paroma płytkimi zmarszczkami i bujne ciemnobrązowe włosy świadczyły o niezbyt zaawansowanym wieku. Natomiast fryzura, kojarząca się nieodparcie z babcinym kokiem, zmęczony wyraz piwnych oczu i strój, który stanowiła wełniana spódnica, o nieokreślonym wieku.
- Dzień dobry – powiedział sztywno.
- Marek Wojnowski? – kobieta podniosła głowę z nad notatek.
- Tak. – auważył, że teraz jego głos brzmiał niepewnie, ale nie była w stanie zrozumieć miłości absolutnej. Miał ochotę powiedzieć jej, że jest głupia i ograniczona. Zamiast tego namalował obraz. Spokojny błękit jeziora, pośrodku mała wyspa, a na niej naga dziewczyna o twarzy Anety. Piękne piersi, zaokrąglone biodra, długie nogi. Między piersiami a nogami skóra dziewczyny była przezroczyst i ukazywała krwawe wnętrzności, wyżerane przez ogromną glizdę, która miała identyczny uśmiech jak dziewczyna na obrazie. Kiedy Marek skończył, poczuł obrzydzenie do siebie i zniszczył obraz, starając się, aby nie zostało po nim nawet wspomnienie. Napisał do Anety, prosząc, aby nigdy już nie snuła przypuszczeń, na temat tego, co mogłoby się stać z jego miłością. Dziewczyna faktycznie nie wróciła do tego wątku.
Pomyślał, że gdyby jej teraz nie było, chyba by oszalał. Opisał dokładnie przesłuchanie? Nie usłyszała odpowiedzi, ale zdecydowanym ruchem otworzyła drzwi. Pokój był urządzony w ten skromny urzędowy sposób, który krzyczał, że grube tysiące poszły na skromność.
- Dzień dobry – powiedział sztywno.
- Marek Wojnowski? – kobieta podniosła głowę z nad notatek.